Zdjęcia: Piotr Staron, Magdalena Wojtarowicz
Tegoroczny Joy Ride BIKE Festival zgromadził 1700 zawodników, którzy w błocie i deszczu wystartowali w 8 konkurencjach. Pojawili się również niepełnosprawni zjazdowcy na rowerach czterokołowych.
Miniony piątek i sobota były najbardziej deszczowymi dniami tej wiosny. Nie była to jednak przeszkoda dla 1700 rowerzystów, którzy wystartowali w 8 konkurencjach podczas piątej edycji Joy Ride BIKE Festivalu w Kluszkowcach.
Bardzo ekstremalny wyścig leśny
Ostatnimi czasy coraz większą popularnością cieszą się zawody biegowe, w których zawodnicy muszą pokonać fosę z lodowatą wodą czy przeczołgać się w błocie po uszy. Widocznie człowiek lubi dostać w kość, żeby nabrać dystansu i docenić wygodne łóżko. Nieoczekiwanie pierwsza z rozgrywanych konkurencji, czyli KellysEnduro stała się pierwszym sadomasochistycznym wyścigiem rowerowym. Zadaniem zawodników było pokonanie 30’sto kilometrowej trasy zawierającej 3 odcinki specjalne, gdzie mierzony był czas. Suma czasów z pokonanych odcinków decydowała o końcowej pozycji. Na KellysEnduro zapisało się aż 234 osoby, ale ekstremalne warunki zniechęciły do startu połowę z nich. Dla drugiej połowy czapki z głów, że podjęli walkę – bo było z czym! Błoto po kolana, 8 stopni i bardzo śliska trasa pełna ostrych zjazdów, kamieni i korzeni. Oczywiście upadków nie brakowało, a ich kumulacja przypadła na ostatnie 100 metrów. Stroma ścianka pełna nierówności, zakończona niewielkim rowem z wodą była idealnym podsumowaniem wyścigu. Zawodnicy jeden po drugim upadali na różne części ciała. Nieliczni przyjęli taktykę pieszą, gdzie z rowerem na plecach próbowali dobiec do mety. Niestety buty okazały się równie mało przyczepne jak opony.
Wybuch endorfin
Niezależnie od konkurencji i ilości upadków, na błotnistej twarzy każdego zawodnika i zawodniczki przekraczających linię mety pojawiał się gigantyczny uśmiech. Z pewnością będzie to festiwal, o którym będą opowiadać przez następne lata!
Prawdziwa wola walki
Na Joy Ride BIKE Festival po raz pierwszy pojawili się rowerzyści z niepełnosprawnościami, którzy na rowerach cztero i trzy kołowych jeździli na trasach zjazdowych. Przez całe trzy dni imprezy jeździli non stop. Pomimo „tsunami” i bardzo trudnych warunków na trasienie mieli ani czasu, ani chęci na odpoczynek. Co więcej, odbyły się również pierwsze terenowe testy rowerów dla niepełnosprawnych, w których wzięło udział prawie 20 osób!
Słoneczna niedziela
Ostatni dzień festiwalu okazał się szczęśliwym dla organizatorów. Było zimno, ale sucho. Targi sportowe odwiedziło ponad 3000 osób, a 151 rowerów testowych zostało wypożyczonych ponad 800 razy! Dopisała również frekwencja wśród zawodników. Na starcie Cyklokarpaty Maratonu pojawiło się ponad pół tysiąca osób, a na starcie konkurencji Kids Race była prawie setka dzieciaków w wieku 3-13 lat. Głównym punktem programu była konkurencja Downhill, gdzie zawodnicy pędzili miedzy drzewami wykonując kilkunasto metrowe skoki. Tego dnia bezkonkurencyjny był Sławomir Łukasik, który pędził ponad 50km na godzinę pokonując trasę w 1:48!
Trzeba również wspomnieć o konkurencji NS BikesPumptrack, gdzie zawodnicy pokonywali wyboisty tor nie używając pedałów, a jedynie siły grawitacji. Wśród startujących znalazł się 7’dmio letni Krzysiu Widzyk z Krakowa, który w przydużym kasku wykręcił niesamowity czas. Z pewnością jeszcze o nim usłyszymy!
Kolejny przystanek w Zakopanem
Zorganizowaliśmy już ponad 30 festiwali i śmiało można powiedzieć, że Joy Ride BIKE festiwal 2016 był najtrudniejszym zarówno dla nas jak i dla zawodników, dlatego tym bardziej niezwykle nam miło, że dopisała taka ilość widzów i startujących – mówi organizator imprezy Szymon Syrzistie. Kolejna edycja festiwalu w Kluszkowcach dopiero za rok, ale już 24 czerwca Joy Ride trafi do rodzinnego Zakopanego, gdzie na Równi Krupowej zorganizują trzydniowy festyn rowerowy. Program wydarzenia zostanie opublikowany na facebooku: https://www.facebook.com/events/545245178980181/
FestiwalWspierają
reklama
reklama