Zdjęcia: Magdalena Wojtarowicz
Po odkryciu grobów polskich oficerów w lesie katyńskim w 1943 roku stosunki dyplomatyczne między Polską a Sowietami pogorszyły się. Wszyscy ci, którzy nie wyjechali z miejsc zsyłki stali się obywatelami Związku Sowieckiego. Odbierano im polskie dokumenty. Ci, którzy odmawiali przyjęcia sowieckich dokumentów trafili na 3 lata do łagrów.
19 marca w ramach otwarcia wystawy pt. "Polacy na Syberii" w Muzeum Uzdrowiska w Szczawnicy prelekcję wygłosił pracownik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej w Krakowie dr Teodor Gąsiorowski. Wykładowi towarzyszył pokaz fotografii i kopii dokumentów ze zbiorów Komisji Historycznej Związku Sybiraków Oddziału w Krakowie.
Syberia lub też w potocznym określeniu Sybir obejmowały wszystkie części imperium rosyjskiego a później sowieckiego. Dla trafiających tam Polaków (już od czasów Konfederacji Barskiej aż po I Wojnę Światową) Sybir miał dwojakie znaczenie. "Sybir carski" – nie był taki straszny. Większość wywożonych tam Polaków była zwyczajnie przesiedlana i często zesłańcy stanowili elitę miejscowości, do których trafiali. Niejednokrotnie byli jedynymi piszącymi czy czytającymi mieszkańcami, którymi obsadzano tamtejsze urzędy. Bardzo niewielka grupa zesłanych pracowała w ciężkich warunkach. "Sybir komunistów" – po upadku caratu a dojściu do władzy komunistów, czyli od Rewolucji Lutowej zakończonej Rewolucją Październikową w 1917 roku, powstał prawdziwy system zsyłek i obozów pracy dla „niepokornych działaczy politycznych” lub jak inaczej określano „nieprawomyślnych Polaków”.
Pierwsza wielka wywózka ludności za Ural to lata 1937-1938 po tym, jak nie udało się stworzyć Polskiej Republiki Sowieckiej. Druga fala wiosną 1940 roku 9,10 lutego i w kwietniu wyjechały rodziny wcześniej aresztowanych i rodziny oficerskie. W tym samym czasie rozpoczęto wywózkę z obozów oficerskich do Katynia. Wywożono też wtedy urzędników państwowych z dużych miast. Trzecia fala miała miejsce w czerwcu 1940 roku obejmowała grupy społeczne dotychczas wymienione jak również członków konspiracyjnych organizacji działających podczas I Wojny Światowej i po niej. Do tej grupy, jako osoby niewygodne Sowietom należeli też właściciele ziemscy, sklepikarze i ich rodziny. Dla uspokojenia opinii światowej znaleźli się też przestępcy z wyrokami jeszcze otrzymanymi z czasów I Rzeczypospolitej Ludowej. Niestety w ramach przygotowań do wojny z Niemcami Sowieci musieli oczyścić sobie front i wywieźć resztę Polaków, którzy według ich opinii mogli im zagrażać. Czwarta fala wywozów miała miejsce w maju 1941 roku i trwała aż do wybuchu wojny z Niemcami. Warunki wywózki według odgórnej instrukcji brzmiały: wywozić całe rodziny, całe wioski dając możliwość zabrania do 500 kg majątku na rodzinę i czas na spakowanie się. Jednak o warunkach deportacji decydował lokalny komendant Milicji lub NKWD a czasem funkcjonariusz kierujący taką operacją na miejscu i faktyczny czas na spakowanie i zabranie majątku czasem nie przekraczał 30 minut. Podróż do miejsc położonych za Uralem trwała zwykle kilka tygodni. Z miejsc zsyłki nie można było nawet uciec.
Prowadzący wczorajsze spotkanie opowiadał o ciężkiej pracy w tajdze, o codzienności i o trudnych powrotach do Polski. Jak podkreślił - Ci ludzie przetrwali wierząc w to, że kiedyś będzie lepiej. Przetrwali i wrócili do swoich. Przez całe lata zabraniano im o tym opowiadać. - Na zakończenie opowiedział kilka drobnych epizodów ilustrujących życie zesłańców.
Wystawa jest czynna od jutra (21 marca) do 28 kwietnia w Galerii Pijalni Wód Mineralnych w Szczawnicy. Więcje informacji w dziale Imprezy.
reklama
reklama