Do poparcia Jana Dydy wspólnie namawiają były kandydat na wójta krościeńskiej gminy Wiesław Kwiatek oraz reprezentująca były Komitet Wyborczy Wyborców Dla Gminy Krościenko nad Dunajcem Stanisława Zarotyńska. Negatywnie oceniają oni zmianę poglądów byłego kandydata na wójta Dariusza Morawczyńskiego oraz jego walkę o stanowisko kierownicze w gminie po wygranych wyborach.
Jako pierwsza na ten temat, podczas spotkań wyborczych wypowiadała się Stanisława Zarotyńska.
- Szliśmy razem z Panem Dariuszem, swoją osobą, z honorem, uczciwością i pracowitością chcieliśmy zmian w układach jakie są w naszym Urzędzie Gminy. Jest mi żal, jako pełnomocnikowi jego komitetu, gdyż mu zaufałam i wspólnie poszłam z nim do wyborów po to, aby spróbować coś zmienić. Nadchodząca kadencja to ostatnie cztery lata, kiedy można uzyskać duże środki z funduszy unijnych - mówiła Zarotyńska. - Pomimo tego, że nasze programy były różne, cel był jeden - zmienić Krościenko, spowodować aby ruszyło do przodu, a nie cofało się jak to ma miejsce od jakiegoś czasu. Dziękujemy za zaufanie i wybór Pana Tomasza Gabrysia na radnego. W imieniu komitetu proszę Was o przekazanie głosów na Jana Dydę, tak jak to deklarowaliśmy w swoim oświadczeniu.
Podobne stanowisko przedstawia Wiesław Kwiatek.
- Nie można przeskoczyć myślenia osób, które twardo siedzą na stołku, z jednym zamiarem - żeby zabezpieczyć się na przyszłość. Nasz obecny wójt jest, był i będzie taką osobą. Jeżeli Pan Gawęda jest w stanie przekonać bardzo dużą rzeszę ludzi, do tego jak sprawne są jego działania i do tego jak to chce stawiać na turystykę, to jest jakimś czarownikiem, który potrafi omotać mieszkańców - mówił Kwiatek o swoich próbach podejmowania konstruktywnych działań w opozycji przez ostatnie lata.
- Problemy gminy zaczęły się od wejścia do Podhalańskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego, wtedy kiedy tylko kilku radnych było przeciwko, a pomysł przegłosowała większość zwolenników wójta Gawędy. Do dziś dług za wykonanie kanalizacji nie został spłacony i została ona przekazana PPK na zasadzie prezentu, a kredyt za ten prezent trzeba spłacać samemu. Od 2005 roku do dnia dzisiejszego nie spłaciliśmy jeszcze długu 3 mln złotych. Nie spłaciliśmy go, bo dochody gminy utrzymują się na bardzo niskim poziomie, a najniższe są w ostatniej kadencji - dodał oraz wyraził swoją opinię na temat programów wyborczych Jana Dydy oraz swojego, że może są trochę wygórowane, ale jeśli uda się zrealizować ich część to i tak to będzie duży postęp w stosunku do sytuacji obecnej. Wyraził też nadzieję, że połączenie programów trzech opozycyjnych komitetów wyborczych będzie skutkowało rozwojem gminy. - W gminie dzieje się źle, spadają dochody, a wydatki przewyższają dochody, co grozi katastrofą. Gdy do Skarbnik gminy kierowane były pytania dotyczące finansów, odpowiadała ona zawsze tak, że nikt nic nie rozumiał. Mam nadzieje, że w przypadku zwycięstwa Jana Dydy przeprowadzony zostanie audyt finansów i dowiemy się, jak one wyglądają naprawdę - mówił dalej Kwiatek. Odniósł się także do działań wójta Gawędy w stosunku do Pana Grzegorza Szerszenia, który według niego został haniebnie wplątany w rozgrywki wyborcze, a jest człowiekiem oddanym sprawom gminy. Kwiatek zakwestionował także zwolnienie wicewójta Janusza Piwoniego, z którym wójt związany jest kilkanaście lat. Według niego, po wyborach, zostanie dla niego stworzone odpowiednie stanowisko.
- Wolałem odpowiadać ludziom na pytania w Internecie, niż tak jak Pan Gawęda chodzić po domach i nękać ludzi. Na Krośnicy opowiada, że Kwiatek nie jest zły, ale mógł poczekać cztery lata jak on odejdzie na emeryturę i wtedy kandydować na wójta - skwitował podziękowanie od jednego z obecnych za prowadzoną dyskusję z wyborcami w mediach.
Jan Dyda wyjaśniał zebranym, dlaczego zdecydował się startować w wyborach. - Nie mogłem już patrzyć na to co się dzieje w Krościenku. Kiedy Stanisław Gawęda startował po raz pierwszy na wójta głosowałem na niego, ale po pierwszych czterech latach zrozumiałem, że nie tędy droga, bo wójtem został nie ten sam Staszek, który na początku obiecywał wyborcom różne rzeczy. Obecny wójt pozbywa się wszystkich, którzy mają inne zdanie niż on. Wystarczy prześledzić, kto odszedł na przełomie tych 12 lat z Urzędu Gminy - powiedział Dyda, który odniósł się do stawianych mu zarzutów zwolnienia połowy zatrudnionych osób w Urzędzie oraz szkołach. Dyda podkreślił, że to były plany Morawczyńskiego, które teraz przypisuje się jemu.
Kwestię zwolnień potwierdziła obecna na spotkaniu Iwona Martyniak kandydatka do Rady Gminy z ramienia byłego KWW Dla Gminy Krościenko nad Dunajcem: - Mówię to z pełną odpowiedzialnością i przekazuję tutaj co mówił do nas Pan Darek Morawczyński. Powiedział, że wyrzuci połowę pracowników Urzędu Gminy, będzie walczył z korupcją bo takowa jest, że w gminie są niejawne przetargi i że ktoś bierze za to "w łapę" na co ma dowody. To są jego słowa.
Dyda odniósł się do tematu zwolnień w szkole: - Pan Gawęda, kiedy byłem dyrektorem Gimnazjum, próbował wymuszać na mnie zatrudnianie wskazanych przez niego osób. Ja się z tym nie zgadzałem, bo zależało mi na nauczycielach pracujących, by mieli pełne etaty, zarobili i zostali w mojej szkole. Gdy odszedłem w Gimnazjum zatrudniono natychmiast czwórkę nowych nauczycieli i to spoza Krościenka. Dariusz Morawczyński i Stanisław Gawęda zarzuca mnie i Wojtarowiczowi nieznajomość Karty Nauczyciela, osobom, które przez tyle lat związane były z placówkami oświatowymi. To Pan Gawęda podpisuje arkusze organizacyjne o których nie ma pojęcia, a później gmina musi dopłacać nauczycielom, którzy nie mają średniej krajowej. Są to wydatki rzędu 70 tysięcy złotych rocznie.
Co do poruszanego często zarzutu "wybujałej wyobraźni" w programie wyborczym Dyda zaznaczył: - To teraz osobom w gminie brakuje wyobraźni. Gdyby ludzie nie mieli wyobraźni, nie byłoby Białki Tatrzańskiej, Kluszkowiec, czy Szczawnicy. Trzeba właśnie mieć wyobraźnię. Zarzuca się, że na mój program trzeba wydać miliony. Nieprawda! Część rzeczy można zrealizować praktycznie bez ponoszenia kosztów. Na inne trzeba szukać inwestorów.
Na zakończenie spotkania Zarotyńska przedstawiła aktualną sytuację finansową Gminy Krościenko n/D.
- Pan Gawęda chwali się na facebooku, że pozyskał w minionej kadencji ponad 7 mln złotych ze środków unijnych. Zgodnie ze sprawozdaniem Rb27 gmina tych środków w ciągu ostatniego 4,5 roku pozyskała 4 383 933,37 złotych. W 2010 roku - 1 053 128,4 złotych, w 2011 - 765 061,57 złotych, w 2012 - 1 157 281,35, w 2013 - 891 818,05 złotych, a w 2014 - 516 644 złotych. Z raportu wynika też, że na rozwój turystyki praktycznie brak jest pozyskanych środków unijnych. Jeśli chodzi o subwencje, czyli pieniądze bez potrzeby starania się o nie, to przykładowo Szczawnica otrzymała 3,5 mln niższą subwencję niż Krościenko. Ze sprawozdań Rb-NDS wynika, że pożyczki zaciągnięte przez krościeńską gminę w ciągu ostatniego 4,5 roku to 8 005 339,05 złotych. Gdyby gmina przeznaczyła te środki na wkład własny, a nie konsumpcję, mogłaby uzyskać dofinansowanie unijne rzędu 12 mln złotych. Obecne zadłużenie gminy to 11 724 688 złotych.
Główne zarzuty w kierunku Gawędy wysunięte na spotkaniach Dydy to takie, że gmina pod jego rządami jest nieudolna, zadłużenie przekracza 60% wartości dochodów oraz nie pozyskuje wystarczającej ilości środków unijnych, a wręcz zniechęca szkoły, czy Ochotnicze Straże Pożarne do występowania z wnioskami o dotacje nie udzielając poręczenia zabezpieczenia wkładu własnego. Wejście do Podhalańskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego i nie wyjście z nowotarskiej spółki w odpowiednim czasie, co doprowadziło do tego, że Gmina dopłaca rokrocznie do ścieków ogromne sumy pieniędzy, rzędu pół miliona złotych. Budowę kolejnych odcinków kanalizacji za pieniądze pochodzące z kredytów i przekazywanie ich do PPK. Chwalenie się rzeczami, których tak naprawdę Gmina nie realizowała jak np. remont remizy strażackiej w Krościenku lub dofinansowywała w minimalnym stopniu. Ukrywanie ostatniej "przedwyborczej" inwestycji w Grywałdzie.
- Napisałem wnioski do trzech projektów dla Ochotniczej Straży Pożarnej. Kupiłem instrumenty dla orkiestry za 32 tysiące, ale musiałem wziąć na to kredyt z banku. Kolejny projekt na remont remizy, to samo, wziąłem 77 tysięcy kredytu w banku. Trzeci napisałem z Grzegorzem Szerszeniem na termomodernizację remizy. Poszedłem do Gminy, żeby wójt zagwarantował mi środki na wkład własny. Wójt powiedział, że to się nie opłaca, bo wracają tylko 20%, że nie ma środków i żebym dał mu spokój - odniósł się do problemu pozyskiwania środków unijnych Piotr Ciężkowski Prezes Zarządu OSP w Krościenku n/D.
W środowym spotkaniu uczestniczył Jan Hamerski, który uzyskał mandat radnego Sejmiku Województwa Małopolskiego. W swoim wystąpieniu podziękował za oddane na niego głosy. Mówił też o tym, że pienińskie gminy powinny ze sobą współpracować w celu pozyskiwania wspólnie większych pieniędzy z funduszy unijnych. Na koniec życzył Janowi Dydzie powodzenia w nadchodzącej drugiej turze wyborów samorządowych.