Literatura powinna rodzić się z potrzeby serca - wywiad z Jarosławem Prusińskim

Fot. Arch. własne autora, Agnieszka Kolanowska, e-bookowo.pl 2017.03.21 21:36 / news / czytano 1828 / opinie 0

Naszym gościem jest Jarosław Prusiński – absolwent Politechniki oraz zarządzania na UMK. Miłośnik szeroko rozumianej sztuki: poezji śpiewanej, filmu, fotografii i literatury.

Zwykł określać siebie mianem autora – amatora, który popełnił fantastyczny zbiór opowiadań pod tytułem „Vortex” , utrzymaną w tym samym gatunku „Trylogię o Szarym Magu” oraz powieść historyczną „Zapomniani Bogowie. Słowiańska opowieść”. W wersji papierowej książka ukazała się 8.03.2017 roku nakładem internetowego Wydawnictwa e-bookowo.pl, a Pieniński Portal Informacyjny objął ją patronatem medialnym. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Iwona Niezgoda: Olga Tokarczuk wyznała, że aby pisać, trzeba czuć się wyjątkowym. Jak wygląda to w Pańskim przypadku?

Jarosław Prusiński: O mój Boże! Naprawdę tak powiedziała? W moim przypadku zupełnie nie. Raczej chodzi o to, czy ma się coś ważnego do powiedzenia Czytelnikom. Pewnie to też jest jakiś rodzaj megalomanii (śmiech), ale nie aż takiej. Potrzeba pisania wynika z bezsilności, z niemożności zmiany tego świata na choć odrobinę lepszy. Może dotarcie do kilku (kilku tysięcy) ludzi coś sprawi pozytywnego. Da ludziom trochę materiału do zastanowienia albo chociaż kilka godzin rozrywki. To też ma znaczenie. Przy okazji pozdrawiam Olgę Tokarczuk, jeśli przypadkiem to przeczyta. Lubię jej pióro.

IN: Czytelnicy pieninyinfo.pl mieli okazję zetknąć się z Pańskim dorobkiem za sprawą opublikowanych recenzji. Tym razem gości Pan na łamach w charakterze rozmówcy, a okazją do ponownego spotkania jest premiera książki skupiającej uwagę Czytelnika wokół zapomnianej historii Słowian. Dlaczego zdecydował się Pan uczynić tłem powieści ten mało nośny i kontrowersyjny temat?

JP: To opowieść wybiera pisarza, a nie na odwrót. I chyba coś w tym jest. Ta historia do mnie przyszła i po prostu musiałem ją opisać. Nie zastanawiałem się, czy to temat poczytny, czy też nie. Moim zdaniem literatura powinna rodzić się z potrzeby serca. Jednak przyznam, że się trochę obawiałem reakcji Czytelników. Na szczęście okazali się rozsądniejsi niż myślałem. To pozytywna lekcja dla mnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
IN: Brak rzetelnych, historycznych opracowań rodzi błędne przekonania o kulturze, wierzeniach, kulinariach i organizacji państwa Słowian, co pozwala przypuszczać, że praca nad książką nie była łatwa. Jak przebiegała? 

JP: W pocie czoła (śmiech). Spędziłem setki godzin na wertowaniu rozmaitych opracowań dotyczących dawnych czasów. Sięgałem po Herodota, Strabona, Ptolemeusza, Galla Anonima, Długosza, Kadłubka, a nawet po Pismo Święte, gdzie znalazłem wzmianki o Scytach (Księga Rodzaju). Interesowały mnie źródła, a nie interpretacje. I sądzę, że książka zawiera sporo historii, sporo prawdy. Jestem z niej zadowolony.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

IN: Czy udało się Panu odkłamać historię?

JP: To nie moje zadanie. Państwo utrzymuje cały sztab świetnie opłacanych historyków, a ja nie mam zamiaru odbierać im chleba. Moja książka jest powieścią rozrywkową, z wątkiem romantycznym, pisaną w lekkim stylu. Jedynie została osadzona w realiach wczesnego średniowiecza. I te realia wyszły mi chyba nieźle.

IN: Wyobraźmy sobie, że wehikuł czasu na 24 godziny przenosi Pana 1000 lat wstecz, dzięki czemu staje Pan w progu chaty poczciwej Dobrawy. Kim Pan jest i jak spędza dzień w Ostrogrodzie?

JP: Biegałbym po grodzie jak psiak z wywalonym językiem i sprawdzał, czy wszystkie detale zgadzają się z moimi opisami. Zaglądałbym im do chat, do garnków, a nawet kobietom pod spódnice. Właściwie nic innego nie zrobiłem w swojej książce (śmiech). A mówiąc o zaglądaniu pod spódnice, to nie całkiem przenośnia. Wie Pani, że kobiece majtki z I tysiąclecia p.n.e. do złudzenia przypominają współczesne figi? A mnie interesują wszystkie detale, żeby były jak najbardziej zgodne z faktami historycznymi.

IN: Główna bohaterka „Zapomnianych Bogów”, Dobrosława skrywa mroczną tajemnicę z przeszłości, która determinuje jej teraźniejszość. Czy zatapianie się w psychikę czarnowłosej piękności wpływało na samopoczucie podczas pisania?

JP: To najtrudniejsza część. Spróbować wcielić się w młodą i piękną kobietę, skoro samemu się jest starym i brzydkim (śmiech). Na szczęście po Vivian (bohaterce z „Szarego Maga”) miałem już trochę wprawy.

IN: Nie ukrywa Pan, że zakończenie książki w ostatecznym kształcie, znacznie odbiega od początkowych założeń. Dlaczego zmienił Pan bieg tej historii?

JP: Nie zmieniłem. Po prostu nie opisałem. W pierwszej wersji książka miała się zakończyć pogromem pogan, zorganizowanym przez biskupa płockiego Angelota, ale tak się przywiązałem do swoich postaci, że nie mogłem im tego zrobić. Ani sobie!

IN: Z ust bajarza padają słowa: „(…) O prawdziwych bohaterach chcecie zapomnieć. O historii, która się dla was wydarzyła. O przodkach, którzy za was ginęli. Tych nie chcecie pamiętać (…). Będziecie pamiętać zdrajców i im będziecie stawiać pomniki”. Słowa te burzą krew w żyłach słuchaczy. Co jeśli tak samo zareagują Czytelnicy? Jest Pan na to przygotowany?

JP: Jak Pani wie, kmiecie pogonili bajarza z szablami w dłoniach. Mam nadzieję, że mnie to nie spotka, choćby z powodu braku szabel.

IN: Na przychylność odbiorców może Pan liczyć w odniesieniu do utrzymanego w fantastycznym duchu zbioru opowiadań „Vortex”. Wydawać by się mogło, że autorowi powieści historycznej nie po drodze z fantastyką…

JP: Ja jestem pisarzem SF. Tak się czuję i tak bym się zdefiniował. Jednak wydałem książkę fantasy, a teraz historyczną. Cóż zrobić? Za to z pewnością nie napiszę kryminału, bo tego gatunku nie lubię. Kilku znanych pisarzy może spać spokojnie (śmiech).

IN: Opowiadania te traktują o: człowieku, jego naturze, miejscu i roli w społeczeństwie oraz świecie realnym, cyfrowym, przyszłości, religii i miłości. Niniejsze zagadnienia zdają się być istotne w równej mierze. Dlaczego więc wyróżnił Pan „Vortex” czyniąc go opowiadaniem tytułowym zbioru?

JP: Bo „Vortex” miał być książką pełnowymiarową. I może nawet kiedyś do niego wrócę. Był najważniejszą częścią tego zbioru. Powiem, że mam już poskładany kolejny zbiór pod roboczym tytułem: „Niedopowiedziane”, gdzie jest kilka opowiadań z pomysłem na kontynuację. Liczę, że Czytelnicy pomogą mi wybrać.

IN: Udowodnił Pan, że dobrze się odnajduje także w dłuższej formie fantastycznego przekazu, kreśląc „Trylogię o Szarym Magu”, której zakończenie porusza i skłania do refleksji nad życiem i przemijaniem. Całość sprawia wrażenie zamkniętej historii, która zarazem aż się prosi o ciąg dalszy. Jest na to szansa?

JP: Fragment kontynuacji „Szarego Maga” także znajdzie się w „Niedopowiedzianych”. Zachęcam do lektury i do oddania głosu. Domyślam się, że odda go Pani na „Opowieści z Wielkich Stepów”.

IN: A inne twórcze plany na przyszłość? 

JP: Trochę już o tym powiedziałem. Któreś z opowiadań na pewno zyska format książki. Nie zdecydowałem jeszcze. Może wszystkie? A może jutro przyjdzie mi do głowy kolejny pomysł? Nie do końca jestem panem swojej pisarskiej woli.

IN: Mówił Pan, że „recenzja jest pochodnią w mrocznych katakumbach wypełnionych książkami. Pokazuje co wybrać, co znaleźć dla siebie”. Jakby Pan, wcielając się w rolę recenzenta, w kilku słowach zachęcił Czytelników do lektury Pańskich książek?

JP: Tego mi Pani nie zrobi! Mam się sam zachwalać? Wydaje mi się, że te książki, które zostały wydane są niezłe i że w każdej z nich miałem coś ważnego do powiedzenia Czytelnikom. Ale ocena nie należy do mnie.

IN: Bardzo dziękuję za miłą rozmowę i poświęcony czas.

JP: Cała przyjemność po mojej stronie.
 
IWONA NIEZGODA – ur.  w 1987 r. w Nowym Targu. Jest absolwentką: Liceum Ogólnokształcącego im Stefana Żeromskiego w Krościenku nad Dunajcem – profil humanistyczny (2006 r.), Państwowej Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu – kierunek: Filologia polska (2009 r.) oraz Uniwersytetu Pedagogicznego im Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie – kierunek: Bibliotekoznawstwo i informacja naukowa (2012 r.).




Autor: Iwona Niezgoda
Zdjęcia: Arch. własne autora, Agnieszka Kolanowska, e-bookowo.pl
Dodaj do:


reklama

reklama

Nasi Partnerzy
Gmina Ochotnica Dolna Zwizek Podhalan w Polsce Miejski Ośrodek Kultury w Szczawnicy Moutain Touch
Polecane serwisy turystyczne
Pieniny Szczawnica Czorsztyn
Misja Pienińskiego Portalu Informacyjnego Pieninyinfo.pl;
Wspieranie turystyki, biznesu, edukacji, przedsięwzięć o charakterze sportowym, kulturalnym, prospołecznym, proekologicznym oraz podnoszenie poziomu i jakości wewnętrznej współpracy społeczności Pienin i najbliższych okolic.

Copyright © s.m.art since 2004
Korzystanie ze strony oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, niektóre mogą być już zapisane w przeglądarce. Więcej informacji można znaleźć w polityce plików cookie.X zamknij